| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Statystyki | Rejestracja | Zaloguj |

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Zion
2021-04-30, 20:05
GAME 39 & 40 - Detroit Red Wings : Tampa Bay Lightning
Autor Wiadomość
Zion 
Administrator
DetroitRedWings.pl


Ulubiony Zawodnik: Jakub Vrana, Filip Zadina, Filip Hronek
Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 34
Dołączył: 06 Paź 2006
Posty: 4531
Skąd: Łaziska Górne - 7250 km od LCA
Wysłany: 2021-04-02, 10:37   GAME 39 & 40 - Detroit Red Wings : Tampa Bay Lightning

GAME 39 - 03.04.2021 - Sobota - 1:00 pm (19:00)

DETROIT RED WINGS 1:2 TAMPA BAY LIGHTNING


GAME 40 - 04.04.2021 - Niedziela - 12:00 pm (18:00)

DETROIT RED WINGS 5:1 TAMPA BAY LIGHTNING


Tampa - Amalie Arena
_________________

 
 
     
Tomasz 


Ulubiony Zawodnik: Seider
Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 37
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2610
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-04-03, 21:30   

GAME #39

Wyjściowy skład:

Fabbri-Larkin-Zadina
Smith-Rasmussen-Mantha
Nielsen-Namiestnikow-Filppula
Erne-Glendening-Helm

DeKeyser-Hronek
Staal-Stecher
Nemeth-Merrill

Greiss (starter)
Pickard


Na pierwszy ogień tradycyjnie idą personalia. Absencja Berniera była spodziewana. Ryan i Gagner z kategorii game-time decision, więc ich nieobecność także nikogo nie powinna dziwić. W ich miejsce Nielsen, a także Filppula. I teraz Swiecznikow, który wczoraj wylądował na liście odrzutków. Ponieważ poprzedni mecz był jego dziesiątym w tym sezonie. Co oznaczało, że aby mógł się poruszać między ligami (plus taxi squad). Skrzydła były zmuszone do tego ruchu. Na godzinę przed meczem okazało się, że jednak nikt go nie podebrał. Choć przez kibiców i dziennikarzy był już przymierzany do kilku ekip. I wreszcie przechodzę do zmiany na środku drugiej formacji. Rasmussen zajął miejsce Namistnikowa. Greiss od pierwszej minuty między słupkami co akurat było spodziewane.

Początek. Ależ szansę zmarnował Glendening. Kilka chwil wcześniej. Błyskawice konstruowały akcje, ale Shenn się potknął co pozwoliło Helmowi przejąć krążek i popędzić na bramkę Wasilewskiego. To samo zrobił Glenny, ale trzeba mu oddać, że nie miał łatwego zadania. Helm nie dość, że nie podał w tempo. To jeszcze guma minęła łopatkę kija partnera. Więc ze świetnej okazji. Zrobił się blooper. Co więcej po kilku minutach to gospodarze wykorzystali niefrasobliwość Skrzydeł. Rozmontowując całą defensywną strukturę. Niecałą minutę później mogło być już 2-0. Ale tym razem Greiss miał więcej szczęścia. Za to Smith oraz Mantha znowu popędzili z kontrą. Niestety strzał tego drugiego został powstrzymany przez prawy parkan Wasilewskiego.

Pierwsze 6-7 minut miało dość wysokie tempo. Więc, gdy leciały reklamy. Zastanawiałem się ile jeszcze wytrzymają Skrzydła, nim posypie się ich game plan. I długo nie musiałem czekać. Tym razem piękną grę kombinacyjną wykończył Point, nie dając szans doświadczonemu Niemcowi. Niecałe 8 minut i gospodarze komfortowo prowadzili, już dwoma bramkami. A musiało minąć dopiero ponad 10 minut. Gdy Skrzydła potrafiły zawiązać porządną akcję w tercji obronnej rywala (Stecher oddał celny strzał, który jednak nie był groźny). Później swoich sił próbował Zadina. Bez skutku. Mija kilka minut i Namiestnikow dotyka krążka za szybko, więc Skrzydła zaliczają karę (to many men). I zaraz na początku ponownie Helm ma okazję. Ale na plecach wisiał mu Hedman, który nie do końca przepisowo go powstrzymywał. Niemniej sędziowie nie widzieli problemu (a szczególnie ten, który miał tą parę na wyciągnięcie ręki).

Po tym epizodzie. Wszystko wróciło „do normy”. Błyskawice naciskały w swoich stylu, ale Greiss przytomnie stał na posterunku. 2:50 do końca i Skrzydła wreszcie mają okazję do złapania oddechu. Grają w liczebnej przewadze, ale znowu to, rywal ma jako pierwszy coś do powiedzenia. Prawdę mówiąc to goście byli tak nieporadni, że aż szkoda o tym pisać. Jedyną korzyścią było to, że łatwiej było dowieźć ten niewysoki, choć niekorzystny wynik do przerwy. A na niecałe 6 sekund przed syreną. Helm i tak wylądował na ławce kar.

O drugiej części meczu napisze krótko i przekrojowo. Skrzydła naprawdę próbowały zmienić obraz meczu, ale nadal w głównej roli występował Greiss. Z kolei Błyskawice kontrolowały sytuację na lodzie. I to, że było bezbramkowo. Tylko przybliżyło ich do końcowego zwycięstwa.

Trzecia tercja byłaby równie przeciętna po stronie Skrzydeł. Na szczęście Erne popisał się spokojem i niezłymi „rękami”. Zapalając koguta i rehabilitując nieco tą nominalną checking line (tym razem z Nielsenem na środku). Tak więc połowa strat została odrobiona i Wasilewski już nie mógł liczyć na czyste konto. W dalszej części bohaterem pozostał Greiss. A i Wasilewski popisał się refleksem przy strzale Filppuli, który próbował wykończyć jedną z niewielu groźnych akcji autorstwa Skrzydeł. A było czego żałować. Po najpierw Stecher, a następnie Mantha. Nieco przekombinowali z wykładaniem krążka partnerom (odpowiednio Erne oraz Larkinowi). I zamiast remisu. Były tylko emocje. Kilka ostatnich minut „należało” do Skrzydeł, ale z pogoni nic nie wyszło. Za dużo chaosu i nieporadności, aby wyrównać.

Jutro wczesny rewanż. Czyli nie miną nawet 24 godziny.

Paczka pomeczowych materiałów:



 
     
Tomasz 


Ulubiony Zawodnik: Seider
Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 37
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2610
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-04-04, 21:20   

GAME #40

Wyjściowy skład:

(empty)-Larkin-Zadina
Mantha-Rasmussen-Glendening
Smith-Namiestnikow-Filppula
Erne-Nielsen-Helm

DeKeyser-Hronek
Staal-Stecher
Nemeth-Merrill
Djoos (7D rotacyjnie)

Greiss (starter)
Pickard


Okazało się, że listę graczy niezdolnych do gry zasilił przed meczem Fabbri. Czyli Blashill został w pewien sposób zmuszony do użycia systemu z 11 napastnikami oraz 7 obrońcami. Beneficjentem tej zmiany został oczywiście Djoos. Ale, gdy spojrzymy wyżej na ułożenie nazwisk. Ci którzy nienawidzą pomysłów głównego trenera Skrzydeł. Znowu dostali paliwo do narzekań.

Nie da się ukryć, że Skrzydła broniły się od pierwszej minuty. Gospodarze nie pozwalali na groźne kontry. I do pewnego momentu wyglądało na to, że wszystko trzyma się tylko na barkach Greissa, który był testowany co kilka chwil. Mniej więcej w połowie pierwszej odsłony. Swoją szansę miał Mantha, który „urwał” się obrońcy i prawie zaskoczył jednego z rezerwowych bramkarzy Błyskawic. Pomijając jednak ten epizod. Gospodarze wręcz „zjadali” Skrzydła w strefie neutralnej i bez większych problemów wjeżdżali do strefy obronnej rywala. Przyznam, że kilka razy bramka wisiała w powietrzu. Jednak Greiss i część jego partnerów potrafiła przytomnie zgasić/kontrolować krążek. Co ciekawe Błyskawice zostały także zatrzymane w liczebnej przewadze, gdy w boksie kar siedział Hronek. I wreszcie niespodzianka. Role się odwróciły. Pod koniec to, Shenn odpoczywał na ławce kar, a na 13 sekund przed końcem tej części gry. Larkin zaskoczył rywala. Jak na kapitana przystało. Przeciskając jakimś cudem gumę pod prawym ramieniem Gibsona. Dał tym samym sygnał do ataku.

Druga tercja do pewnego momentu była całkiem zacięta. Jednak błąd przy konstruowaniu akcji ofensywnej przez Larkina, a właściwie podanie "do nikogo". Plus po chwili zderzenie w strefie ofensywnej Staala z Nielsenem. Sprawiło, że tylko Stecher był zmuszony pilnować trzech napastników rywala. Cała ta sytuacja niemal kosztowała Skrzydła to skromne prowadzenie. Ale świetnym refleksem popisał się Greiss. Za to, Stamkos miał czego żałować. Później oglądałem kilka minut względnego spokoju. Czyli walkę o każdy centymetr w strefie neutralnej oraz momentami na bandach.

A na niecałe cztery minuty przed syreną kończącą tą część. Stało się coś przyjemnego dla kibica Skrzydeł. Najpierw Filppula wykorzystał długie i celne podanie Glendeninga. Następnie pół minuty później druga bramkę w sezonie zdobył Rasmussen, który był tam, gdzie być powinien. I założę się, że w tym momencie jego pewność siebie poszybowała ostro w powietrze. Ale to nie był koniec. Swoją okazję kilkadziesiąt sekund później miał Erne, a na 62 sekundy przed końcem drugiej tercji. Rywala dobił Staal, który idealnym strzałem z nadgarstka. Po raz czwarty tego wieczora przechytrzył Gibsona.

I dlatego kompletnie nie zdziwiłem się, gdy gospodarze zaatakowali od razu w ostatnich 20 minutach. Czego dowodem był ten krążek nieźle tańczący na górnej części siatki. Za plecami Greissa w drugiej minucie. W końcu na początku 5 minuty. Hedman pięknym, mierzonym strzałem. Pokonał 35-letniego Niemca. I momentalnie zrobiło się mniej wesoło. Recenzując upływające minuty warto wspomnieć o grze z krążkiem Manthy. Widać, że 26-latek czuł się komfortowo. To podanie do Glendeninga, który następnie popędził na bramkę Gibsona. Było bardzo przytomne i dokładne, ale Glenny wybrał zbyt oczywistą opcję zakończenia tej akcji.

Końcowy wynik zmienił się dopiero po zapaleniu koguta przez Helma, który trafił do pustej bramki. Ponieważ trener Cooper bardzo szybko ściągnął Gibsona (5:41 do końca). Po kilku chwilach na ławkę kar trafił DeKeyser. Skrzydła wybroniły to 6-on-4, gdyż Błyskawice korzystając z okazji ponownie ściągnęły bramkarza. Co z tego skoro nie długo po wyjechaniu z boksu kar. DeKeyser wyekspediował gumę poza pleksę i znowu Skrzydła były zmuszone się tylko bronić. Ale udało się! Dowiozły to wysokie prowadzenie (5-1) do końca i niespodziewanie dla wszystkich. Zainkasowały dwa punkty.

Teraz przed ekipą z Detroit ostatni dwumecz przeciwko Drapieżcom, którzy obecnie mają jeden z najgorętszych bilansów w całej lidze (8-2-0 w ostatnich 10 meczach). Jako ciekawostkę dopowiem, że Skrzydła jako pierwsze ze wszystkich organizacji. Dobiły do granicy 40 rozegranych meczy w trwającej kampanii.

Paczka pomeczowych materiałów:



 
     
Noodles 


Ulubiony Zawodnik: Pavel Datsyuk
Za Red Wings od sezonu: 2003/04
Wiek: 38
Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 1484
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2021-04-05, 10:18   

Po raz pierwszy od 10 lat :!: wygrywamy wyjazdowy mecz z Tampa w sezonie regularnym :shock: Choc pewnie passa by wciaz trwala gdyby Tampa grala z bramkarzem. Gibson puszczal co sie dalo. Oddalismy 18 strzalow, strzelilismy 5 bramek, to wiele mowi o poziomie w bramce Tampy. Tampy, ktora ma ewidentne problemy gdy nie broni Vasilevski.

Nad nasza gra nie bede sie zachwycal bo nie bardzo bylo nad czym, bramkarze ten mecz rozstrzygneli (dobre zawody Greissa). Dla mnie ta wygrana jest bardziej wypadkowa tego, ze nie bronil Vasilevski. Nie mniej 5-1 w Tampie robi wrazenie i zespol ta wygrana przyjal z duza radoscia.
 
     
piotras1985 

Ulubiony Zawodnik: Steve Yzerman
Za Red Wings od sezonu: 97/98
Wiek: 35
Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 1075
Skąd: Lubuskie

Wysłany: 2021-04-06, 18:57   

Tylko, że z w meczu nr 1 bronił Vasilevskiy i wynik był 2-1, w meczu nr 2 przeciwnik wcisnął tylko 1 bramkę, nie wiadomo, czy z Vasilevskim w bramce :tbl: nie byłoby np 2-1 dla nas.
Ale dość wróżenia z fusów. Raczej skupmy się na tym, że od ogona ligi nie odstajemy i to przy przeciętnej formie liderów + całkowity brak Berta. Nawet znalazła się drużyna odstająca bardziej, ale nie będziemy się znęcać nad :buf:
To co nas interesuje to ile jesteśmy w stanie wyciągnąć na TD i rozwój młodzieży. Kilku z młodszych graczy zaczyna rozpychać się coraz śmielej w podstawowym składzie, a liczę, że pod TD zrobi się więcej miejsca
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 12