| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Statystyki | Rejestracja | Zaloguj |

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Zion
2020-08-14, 20:56
NHL 2019/20
Autor Wiadomość
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-08-22, 15:05   

Panowie wypada najpierw podsumować końcowe mecze w dwóch ostatnich parach, zanim będzie się pisać o kolejnej rundzie. Prawda?



Spotkania nie widziałem, ale Lotnicy potrzebowali tylko 28 sekund, aby pokonać Price'a. Habs starali się odpowiedzieć, ale 5 minut później było już 2-0 dla "gości". W połowie pierwszej odsłony ten dystans skrócił Suzuki (PPG). W drugiej odsłonie Hart nadal był mocnym punktem w bramce popisując się nie tylko refleksem. Za to Price ponownie został zaskoczony. Tym razem dynamicznie wjeżdżający pomiędzy buliki Sanheim. Wiedział co robi. Przewaga stopniałą po drugim trafieniu Suzukiego, i wyśmienitej asyście Drouina. Ostatnia tercja już bez zapalania koguta, ale z to z walką o każdy krążek.

:phi: wygrywa rywalizację i pewnie awansuje.



To była bardzo odważna decyzja Berube. Postawił ponownie na Binningtona co teraz nie wygląda na dobrą decyzję. Ich bohater z ubiegłorocznej fazy PO. Tym razem wytrzymał między słupkami nieco ponad 28 minut. Pierwsza tercja była w jego wykonaniu solidna. Pogrążyły go błędy partnerów z pola w drugiej części, która właściwie ustawiła końcowy wynik. Po drugiej stronie Markstrom wyjmował wszystko. Aż do 47 minuty. Schwartz pokonał go jeszcze po raz drugi 12 minut później, ale wynik był już ustalony.

:van: sprawiają, że mistrzowie zostali odprawieni. Wyglądając momentami po prostu słabo. Sądzę, że Orki to rywal z którym należy się liczyć. Choć znacznie mniej doświadczony, niż następny rywal.

Tak na szybko. Pary 2. rundy:

Wschód:

:phi: (1) vs. :nyi: (6) - Podopieczni Trotza mogą "zamęczyć" Lotników swoją konsekwencją. Co przy solidnym Warłamowie powinno być ich kluczem do zwycięstwa. Z kolei ekipa Vigneault musi się zastanowić, jak wykorzystać swoje największe atuty.

:tbl: (2) vs. :bos: (4) - Czy to się komuś podoba, czy nie. To zderzenie dwóch potentatów po tej stronie drabinki. I dziwię się, że reszta forum nie widzi w tej rywalizacji, nic wartego uwagi. Atuty Błyskawic znamy wszyscy. Z kolei Niedźwiadki nadal mają czym zaskoczyć rywala, czy też zatrzymać jego napór udanie kontrując.

Zachód:

:vgk: (1) vs. :van: (5) - Rozsądek podpowiada, że Rycerze powinni to rozstrzygnąć na swoją korzyść. Biorąc pod uwagę ich doświadczenie (sic!) w tej fazie rozgrywek. I skład, który wykonuje instrukcje DeBoera tak, jak wcześniej Gallanta. Z drugiej strony Green poukładał tą piekielnie utalentowaną ekipę Orek, która chyba nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

:col: (2) vs. :dal: (3) - Jeszcze nie było serii z 7 meczami. Być może przy okazji tej pary to nastąpi. Ja rozumiem zachwyty nad korespondencyjną rywalizacją Makar vs. Heiskanen. Ale tutaj także trzeba pamiętać, że całe serię wygrywają głownie bramkarze. A nie obrońcy, nawet tak mocno utalentowani. Dlatego pojedynek Grubauera z Khudubinem także powinien być przyjemny dla oka. Emocji nie zabraknie.
 
     
Roggi 


Ulubiony Zawodnik: Paweł Dacjuk
Za Red Wings od sezonu: 2001
Wiek: 39
Dołączył: 03 Maj 2008
Posty: 1562
Skąd: płn-wsch skrzydło...
Wysłany: 2020-08-24, 15:15   

:vgk: (1) vs. :van: (5) - Zdaję sobie sprawę, że hokej bywa niesprawiedliwy, ale żadna inna obecnie organizacja nie zasługuje na puchar bardziej niż Vegas. To co udało się tam zbudować na przestrzeni 3 sezonów zasługuje na pisanie prac doktoranckich na ten temat :/ .
Nie mają w składzie żadnej wielkiej gwiazdy, ale żadna inna drużyna ligi nie dysponuje taką liczbą bardzo dobrych/świetnych zawodników przez co każda ich zmiana na lodzie przypomina natarcie wzburzonego morza na klify. Orki w Game 1 wyglądały jak banda chłopców na tle mężczyzn (Hughes został przeżuty i wypluty tyle razy, że wybór Zadiny już tak nie boli :troll: ) Niesamowicie ogląda się taki hokej :oops: .

:col: (2) vs. :dal: (3) - Najlepsza seria tak jak się spodziewałem. Wymiana ciosów i jazda bez trzymanki. MacKinnon i Makar w jednej drużynie to jakaś zgroza :roll: . Jedyne co tu śmierdzi to obsada bramki i w tym upatruję największych szans Stars na awans. Największym zaskoczniem jest jednak to jak świetne warunki fizyczne :dal: spowolniły :col: .
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-08-25, 15:40   

Każda para rozegrała przynajmniej po jednym spotkaniu. A więc króciutko, własnymi słowami o wrażeniach z tych kilku starć. I tradycyjnie dorzucam urywki.

:phi: vs. :nyi: Mecz #1



Warłamow (29 obron) zakończył z czystym kontem, ale już początkowej fazie pierwszej tercji był blisko koszmarnej pomyłki. Hart także nie był tak przeciętny, jak mógłby wskazywać wynik (spokój i czysty warsztat przy strzale Nelsona). Wygrała ekipa skuteczniejsza i lepiej zorganizowana. A że tym razem padło na Wyspiarzy. Życie.

:tbl: vs. :bos: Mecz #1



Halak naprawdę zaczyna pokazywać, że Niedźwiadki mogą na niego liczyć. To sie nazywa doświadczenie. Co nie oznacza, że jego rywal Wasilewski zagrał źle. Miał mniej szczęścia (pierwsza stracona bramka). A i przy mierzonej petardzie Pastrnaka. Nie miał za wiele do powiedzenia. Trzecie trafienie to z kolei popis gry kombinacyjnej ekipy z Bostonu. Błyskawice nie potrafiły wykorzystać żadnego z okresów gry w przewadze, a w kole wznowień Niedźwiadki ich zdominowały. Choć np: Hedman mógł się bardzo podobać. Dwukrotnie zapalił koguta i potrafił stworzyć kolejne okazje sobie i innym.

:vgk: vs. :van: Mecz #1



Tak, jak już to było szerzej wspominane na forum. Rycerze słyną przede wszystkim z wyrównanego i solidnego składu. Wszystkie 4 formacje w ataku i trzy pary obronne. Potrafią zapracować na trafienie. Co przyjemnie sie ogląda. Cieszy mnie, że bezbłędny Lehner (26 obron) potrafił poprawić swoje indywidualne statystyki. Dzięki zdecydowanej i przytomnej postawie między słupkami. Orki muszą wskoczyć całym zespołem na wyższy poziom, jeśli chcą powstrzymać w tej serii ekipę z Vegas.

:col: vs. :dal: Mecz #1



Mecz #2



W tej serii naprawdę się dzieje. Trudno uwierzyć, że indywidualne popisy MacKinnona na nic się zdają, gdy chodzi o całą ekipę. Lawiny dość szybko straciły swojego startera, a Francouz jakoś nie potrafił stanąć na głowie i wyrwać choć jednego z tych spotkań. Z kolei Gwiazdy nie mogą narzekać na poziom skuteczności. Po pięć trafień w obu meczach. I ku mojemu zaskoczeniu. Cała ta rywalizacja zaczyna się robić jednostronna. Roggiego z pewnością cieszy fakt, że Seguin, czy Hintz się przełamali. Ale najbardziej skutecznym graczem jest Radułow (3G, 2A w 2 meczach), który to decydował o zwycięstwie (GWG) w obu potyczkach. Khudobin także wyrasta na prawdziwego bohatera. Nie broni perfekcyjnie, ale jest tam gdzie być powinien w najważniejszych momentach. Generalnie przeciekawa jest ta wymiana ciosów czołowych formacji w obu ekipach.
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-08-30, 20:04   

Dobra. Pora kontynuować kronikarskie dzieło. Liga pauzowała w czwartek i piątek pod znakiem solidaryzowania się z reakcjami z innych sportów. Rozumiem to, ale pragnę się skupić tylko na hokeju. A, że jest tylko jedna para która rozegrała już 4 spotkania. Podsumuję to sobie jeszcze dziś. Nim pozostałe trzy pary wyjadą na lód.

:tbl: vs. :bos:

Mecz #2



Mecz #3



Mecz #4



Po pierwszym meczu było wiadomo, że w tej serii będzie się działo. A obie ekipy nie zwolniły tempa. We wtorek Niedźwiadki prowadziły raz, potem drugi raz, a później przy pomocy Marchanda (2G) musiały ratować wynik. Na szczęście dla Błyskawic w odpowiednim miejscu znalazł się Palat (GWG). Który z zimna krwią zakończył to zamieszanie przed i za bramką Halaka. W dogrywce dobijając rywala.

W środę to był już koncert skuteczności podopiecznych Coopera. Niemrawe pierwsze 5 minut meczu. Zamieniło się w pogrom i odesłanie Halaka na ławkę w drugiej tercji. Po tym jak wpuścił do tego momentu cztery krążki (strzelanie rozpoczął Palat piękną bombą z bulika). Trudno winić tylko bramkarza. Do tego momentu 3 z 4 bramek były strzelone w liczebnej przewadze. Na co w ten sam sposób odpowiedział jedynie Marchand. Do bramki Bostonu desygnowany został młody Vladar (23-lata). Który nie potrafił powstrzymać samotnego rajdu Pointa, a kilka chwil później poległ po raz drugi w tej części gry przy dobitce Killorna. W trzeciej tercji z braku doświadczenia skorzystał jeszcze Kuczerow, który przytomnie wykończył akcję partnerów i zmieścił gumę między parkanami.

W sobotę, czyli minionej nocy. Błyskawice ponownie pokazały swoją wyższość. Po stronie Niedźwiadków wrócił do bramki Halak. I robił co mógł, aby trzymać wynik. Zaskoczył go ponownie Palat. Otwierając wynik w 9 minucie. Poprawił snajperskim uderzeniem w drugiej tercji. I po ponad połowie meczu. Było już 2-0 dla Błyskawic, które po prostu nie zwalniały tempa. Co ciekawe podopieczni Cassidy'ego mieli wyraźną przewagę w kole wznowień, której nie potrafili wykorzystać. Po raz trzeci syrenę zapalił Hedman, który miał mnóstwo szczęścia i krążek w ekwilibrystyczny sposób znalazł drogę do siatki. Resztki honoru uratował DeBrusk, ale Niedźwiadki mimo naporu. Nie potrafiły więcej sforsować Wasilewskiego.

Właściwie za podsumowanie wystarczyłoby napisać, że Błyskawice wygrały trzy kolejne mecze. I już nie powinny tego wypuścić z rąk.
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-08-31, 10:40   

Na tapecie już nowy tydzień, ale warto na chwilę zagłębić się w to, co do tej pory działo się w pozostałych trzech parach.

:phi: vs. :nyi:

Mecz #2



Mecz #3



Mecz #4



Nie da się ukryć. W tej parze spotykają się żelazna konsekwencja i metodyczna praca z lekkim chaosem oraz okazjonalnymi popisami poszczególnych graczy. W środowej potyczce zauważyłem, że Lotnicy jednak potrafią skutecznie kontrować. Co w konsekwencji pomogło im przełamać niepokonanego Warłamowa. I to aż trzy razy. Hayes dołożył drugie trafienie, a Couturier dał popis tego, jak doświadczenie i umiejętności wzięły górę nad pogubionym rywalem. To było za dużo dla Trotza, który wpuścił na lód Greissa. A ten będąc solidnym pozwolił zmienić układ sił. Wyspiarze w konsekwentny sposób odrabiali straty. Najpierw łopatkę kija udanie dołożył Lee. I teraz to Hart mógł poczuć na sobie więcej presji. W trzeciej części Wyspiarze zaskoczyli Lotników ich własną bronią. Kontra. Beauvillier zmieścił gumę pomiędzy prawym parkanem, a ramieniem Harta co niestety można zaliczyć w całości na konto młodego Kanadyjczyka. Kilka minut później zrobiło się już całkiem poważnie. Cierpliwością wykazał się filigranowy Pageau, który skutecznie skorzystał z podania Pelecha. I na nieco ponad 2 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Sprawił, że na tablicy widniał remis. Lotnicy jednak się nie poddali. Potrafili na tyle skutecznie wywrzeć presję na przedpolu Greissa, a paradoksalnie całość spod linii niebieskiej zakończył Myers. To pozwoliło im wyrównać stan serii.

W sobotę już nie było tak kolorowo. Trenerzy obu ekip dokonali po jednej zmianie w wyjściowym składzie. Jak się później okazało. Szczególnie po stronie Wyspiarzy to zaprocentowało. Do bramki wrócił Warłamow i zrobił to w dobrym stylu. Co prawda dał się pokonać jako pierwszy. Ale tylko raz przez całe spotkanie. I przy trafieniu Pitlicka nie widział praktycznie nic, a już z pewnością nie mógł śledzić toru lotu krążka, który wylądował za jego plecami. Wyspiarze wymęczyli i wyczekali rywala. Mieli swoje okazje jeszcze przed bramką Martina. A to co zrobił Komarov zasługuje na zachwyty tamtejszych kibiców. Przechytrzył Harta, ale i zachowanie Brassarda kilka sekund wcześniej pozwoliło Wyspiarzom po raz pierwszy prowadzić w tym meczu. I tego prowadzenia już nie oddali. Lee ponownie w tej serii znalazł się praktycznie sam przed nosem Harta. I wykorzystał okazję. Lotnicy jeszcze walczyli, testowali Warłamowa na różne sposoby, ale wynik utrzymał się do końcowej syreny.

Wczorajszej nocy ponownie tak Trotz, jak i Vigneault. Zrobili po jednej zmianie. Tym razem między słupkami. Okazało się, że z korzyścią dla Wyspiarzy. Greiss po raz pierwszy od czterech lat (sic!) powąchał lód od pierwszej minuty i udanie obronił 36 strzałów. Elliott nie odstawał 30 obron, i to do obu graczy należała lwia część pierwszej, bezbramkowej tercji. Niecałe 7 minut i rywala pokonał wreszcie Nelson. Niecałe 9 minut później i był już remis. Tym razem dla Lotników trafił Couturier. Udanie strącając gumę w drugim meczu z rzędu. 40 minut i oprócz strzelców ponownie prym wiedli obaj bramkarze. Trzecia odsłona i w głównej roli ponownie 34-letni Niemiec. To pozwoliło, aby z udaną kontrą zabrał się Pageau. Ten widocznie ma jakiś sposób na obu bramkarzy rywala, ponieważ Elliott nie potrafił zamrozić krążka i to Wyspiarze odzyskali prowadzenie. 4 minuty później wynik podwyższył Nelson. Udanie kończąc kolejną kontrę. Po stronie Lotników na nieco ponad minutę do końca koguta zapalił jeszcze Provorov. Ale zabrakło im sposobności czasu na wyrównanie. Stan rywalizacji jest jasny. Wyspiarze postawili Lotników pod ścianą. We wtorek będą mieli pierwszą okazję, aby to zakończyć.

:vgk: vs. :van:

Mecz #2



Mecz #3



Mecz #4



Wtorkowe starcie pokazało, że w ekipie Orek drzemie potencjał. Ten niesamowity momentami Horvat, czy młody Pettersson rozstrzelali Lehnera. Z kolei Markstrom pozostawał solidny jak skała. Ze szczególnym naciskiem na początkową fazę drugiej tercji. Rycerze to jednak ekipa niezwykle dynamiczna. Co udowodnili najpierw Tuch, a później w trzeciej tercji Pacioretty. To jednak było za mało tego wieczora. Orki miały bohaterów o których już wspomniałem i dowiozły to ciężko wypracowane prowadzenie do końca.

Nastała sobota i podobnie jak w pierwszym meczu w tej rywalizacji. Lehner (31 obron) nie dał się pokonać nikomu. A próbowało wielu. Zaliczył czwarte zwycięstwo w meczu przeciwko Orkom w całej swojej karierze. I co ciekawe każde z tych zwycięstw wiązało się z zachowaniem czystego konta. Nieco 4 minut potrzebował Tuch, który zostawiając za plecami obrońców rywala. Pognał na bramkę bronioną przez Markstroma i wykorzystał swoją szansę. Nie mniejszymi umiejętnościami wykazał się Whitecloud, który w niecałe półtorej minuty później. Podwyższył wynik na 2-0. Trzeba oddać podopiecznym Greena, że próbowali zaskoczyć Lehnera w różny sposób. Niektóre okazje naprawdę były wyśmienite. Ale ten bronił jak w transie. Za to w trzeciej tercji Stone ustalił końcowy wynik, celując prosto w prawe okienko bramki strzeżonej przez Markstroma.

Ekipa z Vegas to solidna marka. DeBoer tym razem dał odpocząć Lehnerowi, a swoją szansę dostał Fleury. I stwierdzam, że wykorzystał ją w pełni. Ta obrona strzału Petterssona w drugiej tercji, czy popisy w końcówce, gdy Rycerze tylko się bronili. To była kwintesencja jego niemałych umiejętności. Dlatego nie zazdroszczę Markstromowi, który przysnął o pół sekundy, gdy worek z bramkami otwierał Pacioretty (PPG) w połowie pierwszej tercji. Orki nie pozostawały bierne. Odwdzięczając się dwie minuty później w podobnych okolicznościach. Pettersson przymierzył w swoim stylu i mieliśmy remis. Jednak w ekipie z Vegas groźni są chyba wszyscy. Tym razem udowodnił to Stephenson. W drugiej tercji do głosu doszły Orki. Najpierw na fotel lidera bramkowego w całej fazie PO wysunął się Horvath. Dobijając krążek tuż obok bezradnego bramkarza rywali. Podopiecznych Greena na prowadzenie wyprowadził jeszcze Toffoli. Tutaj Fleury nie miał już szczęścia (krążek otarł się po jego lewym ramieniu), ale to nie był koniec. Ostatnie 20 minut to mnóstwo emocji po obu stronach. Schmidt, ponownie Pacioretty, a na koniec Karlsson. Trzy mocne, bezlitosne ciosy w ciągu niecałych 9 minut i to Orki po raz kolejny musiały gonić wynik. Co zwyczajnie się nie udało. Fleury był na posterunku. I dzięki temu Złotym Rycerzom brakuje już tylko jednego zwycięstwa do awansu. Warto poczekać do wtorku.

:col: vs. :dal:

Mecz #2



Mecz #3



Mecz #4



Lawiny to piekielnie groźna ekipa. W poniedziałek Gwiazdy przekonały się o tym połowicznie. Lawiny dominowały w pierwszej tercji. A i drugą rozpoczęły z mocą. Obie bramki strzelone w liczebnej przewadze przez tamtejsze gwiazdy. To jednak nie załamało podopiecznych Bownessa. W połowie meczu zabrali się wreszcie do odrabiania strat. I zrobili to z nawiązką. Cztery kolejne trafienia. Najpierw Pavleski w 5-on-3. Kilkadziesiąt sekund później Faksa. I zrobił się remis. Obie ekipy trafiały wyłącznie w liczebnej przewadze. 5 minut później krążkiem w klatkę piersiową dostaje Radułow, ale guma na tyle szczęśliwie się od niego odbija, że trafia za plecy Francouza. Lawiny testują refleks Khudobina, ale ten pozostaje skupiony. A nie wykorzystana okazja, gdy na ławce kar siedział Klingberg. Zemściła się okrutnie. Z kontrą zabrał się Lindell, który wygrał walkę o krążek. I sam zakończył zaczętą przez siebie akcję. Niemal wpychając krążek pod lewym parkanem leżącego już na polu bramkowym Francouza. Trzecia tercja nie przyniosła zmiany wyniku po stronie Lawin.

W środę nareszcie role się odwróciły. Tym razem to Lawiny potrafiły się ogarnąć. Odrobić straty i w konsekwencji wygrać. Co mocno uratowało tyłki podopiecznych Bednara. Ten nie mając wyjścia. Postawił na Francouza. I tym razem się to opłaciło. Nie ganię Khudobina, ale to 30-letni Czech wyszedł z tej batalii zwycięsko. Sam mecz z mnóstwem zwrotów akcji. Bardzo ciekawy i zacięty. I tradycyjnie nie obyło się bez nerwów z obu stron. Pierwsza tercja należała do Gwiazd. Druga do Lawin. A w trzeciej wszystko się rozstrzygnęło. I tutaj podzieliłbym te ostatnie 20 minut na dwie części. Pierwsza część zdecydowanie dla Gwiazd, które złapały drugi oddech. Ale druga już dla Lawin, które potrafiły ukarać rywala za jego błędy. 8 minut do końca i Rantanen popisuje się niczym rasowy snajper. 6 minut do końca i tor lotu krążka odpowiednio zmienia Kadri. To zmusza Gwiazdy do desperacji. Strata Heiskanena doprowadza w końcu do sytuacji, jakiej nie marnuje Bellemare, który trafia do pustej bramki na 94 sekundy przed końcową syreną.

Niedzielny wieczór sporo wyjaśnił w tej serii. Lawiny potrzebowały aż 18 i pół minuty, aby oddać pierwszy zaliczony, celny strzał na bramkę. Do tego momentu Gwiazdy prowadziły już 3-0. Choć ten zryw ekipy prowadzonej przez Bednara przeniósł się na drugą część gry. Efektem było odwrócenie ról i oblężenie bramki Khudobina. Ten impas przełamał wreszcie Nichushkin, który przytomnie dobił krążek odbity przez 34-letniego weterana. W końcówce drugiej tercji przypomniał o sobie ofensywnie Makar. Koronkowa akcja Lawin przy 5-on-3. I Gwiazdy zjeżdżały na drugą przerwę tylko z jednobramkową przewagą. Pierwsze kilka minut trzeciej odsłony to również sporo pracy na barkach Khudobina. A nie próżnował także Francouz, który sprawiał wrażenie poukładanego. Po słabym początku. Niestety po 7 i pół minutach, gdy z boksu kar praktycznie wyskakiwał już Jost. Hintz ładnie poczekał, przymierzył i przyłapał 30-letniego Czecha na zbyt agresywnym ustawieniu. Mało tego dokładnie 32 sekundy później rywala pogrążył Gurianov. Który skorzystał z koszmarnego błędu Makara za własną bramką i chwilowego rozkojarzenia Francouza. Bednar dokonał zmiany i po raz pierwszy w tych PO, na lód wyjechała tamtejsza *trójka, czyli Hutchinson (jego debiut w PO). Rówieśnik Czecha pograł nieco ponad 9 minut. Obronił trzy strzały i nie zdziwię się, jak to na niego postawi Bednar w dzisiejszym meczu o życie. Chwała Lawinom za to, że się nie poddały. W roli szczęśliwego strzelca odnalazł się ponownie Nichushkin. A z przesuwającego się przed bramką tłumu na 3 sekundy przed końcem meczu skorzystał jeszcze Namestnikov. W każdym razie sytuacja Lawin nie wygląda na ten moment zbyt obiecująco.
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-09-06, 15:05   

Minął prawie tydzień, a tutaj kompletna cisza.

Druga runda to już historia. Znając dotychczasowy przebieg rywalizacji w każdej z par. Właściwie nic mnie nie zdziwiło. Choć sądziłem, że w którejś z trzech par, gdzie doszło do meczu nr. 7. Sytuacja odwróci się do końca.

Kwintesencją hokeja było to, że każda z ośmiu ekip miała swoich bohaterów. Obojętnie czy tylko epizodycznych, czy też takich, którzy na swoich barkach ciągnęli swoje ekipy. Przyjemnie się to oglądało. Mimo, że przecież nie kibicuję żadnej z ekip.

Postanowiłem też, że nie ma sensu się rozpisywać. Wstawię po prostu materiały wideo, aby każdy mógł sobie przypomnieć, jak to wyglądało.

:phi: vs. :nyi:

Mecz #5









Mecz #6









Mecz #7







Stan serii: 4-3 i awans :nyi: do 3. rundy.

:tbl: vs. :bos:

Mecz #5





Stan serii: 4-1 i awans :tbl: do 3. rundy.

:vgk: vs. :van:

Mecz #5





Mecz #6







Mecz #7







Stan serii: 4-3 i awans :vgk: do 3. rundy.

:col: vs. :dal:

Mecz #5







Mecz #6







Mecz #7









Stan serii: 4-3 i awans :dal: do 3. rundy.

Finały Konferencji, czyli dwie pary które pozostały.

Wschód:

:tbl: (2) vs. :nyi: (6) - Chyba najbardziej utalentowana ekipa z tych które pozostały. Kontra zespół, który ma przede wszystkim tożsamość i zamiłowanie do egzekwowania od siebie detali. To będzie nie tylko ciekawy pojedynek na ławkach trenerskich. Ale także między słupkami. Z jednej strony osamotniony Vasilevsky, który po cichu prowadzi Błyskawice do końcowego sukcesu. A na przeciwko tandem, który potrafi się świetnie uzupełniać (Varlamov/Greiss).

2020 NHL playoff preview: Lightning vs. Islanders

Zachód:

:vgk: (1) vs. :dal: (3) - Bardzo interesujące zestawienie. Nawet nie ze względu na Rycerzy, którzy słusznie posiadają status potentata, a jako puck possession beast. Potrafią zjeść swojego rywala. A raczej ze względu na Gwiazdy, które już wykroiły sobie sporą dozę szacunku kibiców innych ekip. Podobnie jak wyżej. Zderzenie dwóch pomysłów na grę w sztabach szkoleniowych. Oraz korespondencyjny pojedynek najlepszego tandemu bramkarskiego, jaki pozostał (Lehner/Fleury). Z piekielnie walecznym Khudobinem, którego póki co nie potrafił udanie wspomóc Bishop.

2020 NHL playoff preview: Golden Knights vs. Stars
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-09-10, 10:50   

Moim zdaniem, rywalizacja w obu parach może się podobać.

Ponownie, zamiast słów. Najlepszym wyjściem będzie rzut oka na każe ze spotkań:

:tbl: vs. :nyi:

Stan serii: 2-0 dla :tbl:

Mecz #1









Mecz #2





----------------------------------------

:vgk: vs. :dal:

Stan serii: 1-1

Mecz #1







Mecz #2





 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-09-16, 16:16   

Minionej nocy okazało się, że rywalizacja na Wschodzie nadal się toczy.

Więc dziś tylko krótkie nawiązanie do awansu Gwiazd, sprzed dwóch dni. Coś niesamowitego. Ekipa pod wodzą Bownessa. Po prostu nie przestaje zadziwiać. Trzy kolejne zwycięstwa. Dwa razy po dogrywce i to w identycznym stylu (wynik 3:2). Generalnie low scoring games. Więc w głównej roli wystąpili bramkarze.

To byłoby przesada, gdybym napisał, że Lehner w którymś momencie mentalnie odpuścił. Miał mniej szczęścia, a Khudobin choć nie dysponuje bajecznym warsztatem i jest weteranem okazjonalnie popełniającym błędy w pozycjonowaniu. Udowodnił wielokrotnie co, to znaczy solidność, refleks i wola walki, gdy Rycerze zasypywali go strzałami w trudnych momentach.Do tego należy doliczyć ofiarność całej ekipy, a także indywidualności, które już zaprowadziły Gwiazdy bardzo wysoko.

Podsumowując. Kolejny mocny rywal odprawiony, a widziałem na tyle obszernych fragmentów. Aby twierdzić, że to wcale może nie być koniec niespodzianek. I pomyśleć, że ta ekipa nie potrafiła wygrać żadnego ze spotkań w Round Robin, nim ruszyła właściwa faza PO.

Ach tak. Jeszcze jedno. Na łamach The Athletic (jeszcze w poniedziałek), znalazłem naprawdę dającą do myślenia analizę. Dotyczącą wszystkich czterech głównych trenerów (Finały Konferencji) oraz stosowanych przez nich filozofii, jak również systemów gry. Tekst warty polecenia nawet, gdy będzie już znana para w wielkim finale.

‘The mentor I needed’: Analyzing personalities of the conference finals coaches

Stan serii: 4-1 dla :dal: (awans)

Mecz #3







Mecz #4





Mecz #5









 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-09-19, 20:55   

Najwyższa pora dokończyć rywalizację na Wschodzie. Od stanu: 2-0 w serii, który ukazałem wyżej. Zrobiło się najpierw 2-1, następnie 3-1, idąc dalej 3-2, aż wreszcie w czwartkową noc Błyskawice dokończyły swojego rywala w dogrywce. Czyli wykonały to co nie udało się ani razu Rycerzom z Las Vegas w drugiej parze.

A więc na szybko...

Stan serii: 4-2 dla :tbl: (awans)

Mecz #3









Mecz #4





Mecz #5





Mecz #6





 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-09-22, 19:18   

Tuż przed rozpoczęciem, a także w trakcie wielkiego finału. Pojawiło się kilka wartościowych analiz, czy komentarzy. Wybrałem trzy poniższe:

2020 Stanley Cup final preview: Lightning vs. Stars

How the 2020 Cup finalists were built: Big trades, key signings and savvy picks

How Tampa Bay and Dallas stack up to recent Stanley Cup champions

Obie ekipy pokazały już swoje atuty i słabości. Co sprawia, że walka o końcowy sukces i tytuł MVP tej fazy rozgrywek dla konkretnego gracza stała się bardzo pasjonująca. Nie mam specjalnych preferencji, a nie jest niespodzianką, że za faworyta uchodziły Błyskawice. Mi jako kibicowi Skrzydeł. Naprawdę jest wszystko jedno. W każdej z ekip można odnaleźć wątki, za które można trzymać kciuki.

Stan serii: 1-1

Mecz #1









Mecz #2



 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-09-24, 15:00   

W najbliższy weekend mogę nie mieć tyle czasu ile bym chciał poświęcić na NHL. Więc już teraz wrzucam to co działo się minionej nocy.

Mecz #3







Stan serii: 2-1 dla :tbl:

Pierwsze prowadzenie w tej rywalizacji dla Błyskawic. I chyba wszystko zaczyna się powoli układać po ich myśli. Co kompletnie mi nie przeszkadza. Okazało się, że Khudobina można pokonać nawet pięć razy w meczu. Co w konsekwencji otworzyło drugą w tych PO szansę dla młodego Oettingera. Vasilevskiy nadal nie jest perfekcyjny i momentami ma problemy z odpowiednim poziomem skupienia. Ale teraz to on prowadzi w korespondencyjnej walce z doświadczonym Rosjaninem. Swoją drogą ciekawe, czy Vasilevskiy doczeka się wreszcie czystego konta w tej fazie rozgrywek. Jeśli przykładowo miałoby to miejsce w meczu dającym końcowy sukces ekipie Coopera. Mógłby poważnie powalczyć z Hedmanem, czy Kuczerowem o tytuł MVP. Cieszy także udany powrót Stamkosa, który oczywiście nie był forsowany, ale wydatnie przyczynił się do wygranej.
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-09-28, 11:13   

Tą dyskusję zabija brak czasu, a przecież dzieje się w Finale nie mało.

Mecz #4









Mecz #5







Ta rywalizacja musi zakończyć się w tym tygodniu i nadal uważam, że to Błyskawice posiadają ten dodatkowy element, który pozwoli im sięgnąć po Puchar. W sobotnią noc było bardzo blisko.
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2318
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-09-29, 10:15   

Koniec zmagań. Gratulacje dla :tbl: za zdobycie Pucharu w tym szalonym sezonie. We wczorajszym meczu po raz kolejny udowodnili, że są w tej chwili najlepszą ekipą ligi. I to dopełniło pewien ligowy schemat. Ta koszmarna pierwsza runda z poprzedniego sezonu poszła w zapomnienie. Cooper nareszcie ma się czym pochwalić, jako czołowy trener. Sądzę, że końcowy sukces sprawił sporo radości także Yzermanowi. W końcu do tego co się stało. Wydatnie się przyczynił. A i BriseBois może teraz chodzić z podniesionym czołem.

Co do MVP, którego wybrano. Ogromne brawa dla Hedmana, ale przyznam, że moim zdaniem powinien to wygrać Point. Przed Hedmanem, Kuczerowem czy Wasilewskim. A propos tego ostatniego. Spełnił dziecięce marzenia i pierwsze czyste konto w tej części rozgrywek przypadło akurat na mecz kończący rywalizację. Mało tego. Udało się bez Stamkosa, który przecież zagrał tylko 2:47 minuty w meczu #3. Oczywistym jest, że nie da się zatrzymać w Tampa Bay wszystkich graczy, których nazwiska znajdą się na obręczy Pucharu. Ale BriseBois powinien być na tyle kreatywny, aby nie osłabić tej mistrzowskiej ekipy zbyt mocno.

Teraz zwykłemu kibicowi pozostaje tylko poczytać o tych indywidulanych historiach poszczególnych graczy.

Mecz #6















 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12